cvinnepracelinki
 

 

 

 

 

 

 

 




"Waginatyzm
od profanum do sacrum "

Wydaje się, że w naszych obecnych czasach nie ma tematów, które byłyby zakazane bądź nieoswojone. Każdy uważa się za człowieka otwartego, świadomego i światłego. Jednak gdyby zaproponować rozmowę na temat kobiecych narządów płciowych większość zaczyna czuć się nieswojo. Kryjąc swoje zażenowanie uważamy, że nie ma nic interesującego w tym temacie...
Trzeba niestety przyznać, że w naszej obecnej kulturze słowo "wagina" wywołuję głównie, właśnie uczucie zażenowania. Słowo to jest kojarzone wyłącznie w kontekście seksualnym. Jest tematem wstydliwym, bądź tematem, który łączy się raczej z prowokacją, niż z poważnym tematem godnym dyskusji. Być może dzieje się tak ponieważ zostaliśmy wychowani w chrześcijańskim kręgu, w którym otaczanie kultem waginy to wręcz bluźnierstwo, ponieważ wagina jest uosobieniem zła i zakazanej seksualności. Trudno się jednak temu dziwić, skoro jeden z głównych przedstawicieli kościoła katolickiego - Św. Augustyn głosił, że narząd umieszczony "między fekaliami, a moczem" musi być nieczysty...
Nie zdajemy sobie jednak zupełnie sprawy z tego, że kiedyś ludzie całkowicie inaczej postrzegali ten kobiecy narząd płciowy...

Dawno, dawno temu w czasach prehistorycznych ludzkość przekonana była, że mężczyzna nie ma żadnego związku z aktem zapłodnienia. Oczywistym był fakt, że to kobieta wydaje na świat nowe życie. Uważano, że ma ona taką możliwość za sprawą kontaktu z siłami natury. Nie kojarzono zupełnie stosunku seksualnego z aktem poczęcia. Odległość od momentu stosunku do momentu narodzin była zbyt wielka, aby prehistoryczny człowiek mógł pokojarzyć obydwa wydarzenia. Najważniejsza była więc kobieta, jako ta, która wydawała na świat dziecko, a rola mężczyzny była zerowa. Poczęcie dokonywało się dzięki zapładniającej mocy bogów, sił przyrody lub przodków, których dusze przenikały do ciała kobiety. 
Polinezyjscy Trobriandczycy wierzyli, że dusza dziecka wnika w ciało matki podczas kąpieli w oceanie. W starożytnej Grecji jeszcze w czasach Homera (ok. 800 p.n.e.) istniały teorie , które głosiły, że zapłodnienie odbywa sie przy pomocy żywiołów takich jak wiatr, czy woda. Jak wiemy chrześcijańska Matka Boska została zapłodniona przez Ducha Świętego.
Wyrazem przekonania o samotwórczej mocy kobiecej płodności jest wiele mitów mówiących o boginiach-matkach, rodzących świat i dających życie pierwszym ludziom. Pierwszy spisany mit o powstaniu świata, który pochodzi z Sumeru, opowiada o bogini Nammu, która tworzy niebo i ziemię, a z gliny człowieka. W mitologii egipskiej początkiem wszechrzeczy była Izyda - Najstarsza ze Starych, z której wszystko wzięło swój początek. Zgodnie z mitem stworzenia Pelazgów na początku Chaosu wyłoniła się naga Eurynome, bogini wszechrzeczy, której taniec zapoczątkował stworzenie. Zdaniem mieszkańców wschodniej Afryki, matką wszystkich ludzi jest dziewica Ekao, która spadła z nieba.

Kobieca płodność - zdolność wydawania na świat dziecka miała więc dla naszych przodków boski charakter. Natomiast wagina była bramą, którą każdy z nas przekracza, była początkiem świata. Była symbolem szczęścia, płodności i zdrowia. Posiadała również moc sprawczą - jeśli kobieta dobrowolnie odsłoniła narządy płciowe to mogła powstrzymać huragan, odpędzić złe demony, odstraszyć drapieżnika, wrogich wojowników czy groźne bóstwa - mogła zapobiec nieszczęściu. Opowieści o kobietach, które obnażały swój srom nie pochodzą wyłącznie z jednego okresu historycznego czy jednego określonego miejsca na ziemi. Występują one od starożytności po czasy współczesne i obejmują różne kontynenty. Ten rytualny akt obnażania sromu Grecy nazywali "Ana-suromai", co można przetłumaczyć jako "podnieść ubranie". W szkicu zatytułowanym "Odwaga kobiet" Plutarch mówi o zbiorowym akcie obnażenia sromu, który zmienił wynik wojny. Podczas jednej z walk z Medami Persowie, wobec napierającej siły wroga, stracili wiarę w wygraną i postanowili zbiec z pola walki. Drogę ucieczki odcięły im kobiety, wyzywając ich od tchórzy. Zadarły spódnice i ukazały swą nagość. Zawstydzeni tym widokiem Persowie wrócili na pole walki i pokonali wroga. 
Około 1900 lat później podobny opis znalazł się w prasie zachodniej. 23 września 1977 roku Walter Mahon-Smith opisał w gazecie "Irish Times" pewne zdarzenie, którego był świadkiem, jako mały chłopiec. Nieopodal miasta, w którym mieszkał trwała śmiertelna waśń między dwoma rodzinami rolników. Któregoś dnia uzbrojeni w widły i ciężkie kije mężczyźni ruszyli na wrogie domostwo. Przywitała ich gospodyni, która zadarła spódnicę tak wysoko, że halki unosiły się nad jej głową i zaprezentowała nagi srom. Uzbrojeni mężczyźni uciekli zawstydzeni.
W Katalonii natomiast istnieje powiedzenie: "La mar es posa bona si veu el cony d'una dona" - "Morze uspokaja się, widząc kobiecy srom". Zanim Katalończycy wyruszali na połów, ich żony obnażały przed morzem genitalia, aby zapewnić swym mężom szczęście. Hinduski z Madrasu (zachodniej prowincji kraju) potrafiły, obnażając się, ujarzmić groźne burze. Historyk z I wieku Pliniusz pisał w swojej "Historii naturalnej", że widok nagiej kobiety ucisza i poskramia burze gradowe, trąby powietrzne i błyskawice.
Jeden z XVI-wiecznych podróżników odnotował północnoamerykańskie wierzenie, zgodnie z którym na widok nagiego sromu lwy uciekają. Zatrudniane na pogrzebach płaczki obnażały srom, by odpędzić demony. Z kolei według wierzeń rosyjskich tylko młoda kobieta może odstraszyć zbłąkanego niedźwiedzia, unosząc sukienkę. W kulturze polinezyjskiej do egzorcyzmów zalicza się przysiad nagiej kobiety na klatce piersiowej opętanego. Wierzono, że wyjątkowa anatomia kobiety jest w stanie przepędzić złego ducha.

Akt obnażenia sromu mógł również wzmóc urodzajność, powodować wzrost roślin i żyzność gleby. Wiarę tę potwierdza zwyczaj praktykowany aż do XX wieku w wielu kulturach zachodnich; kobiety obnażały się przed wschodzącym lnem, mówiąc: "Rośnij, proszę, tak wysoko jak moje genitalia". Według pradawnego włoskiego zwyczaju, do kopalni, w której brakowało kruszca, wysyłano piękną, szlachetnie urodzoną pannę, aby tam pokazała Matce Ziemi żywotną żeńską energię, aby pobudzić w ten sposób Matkę Ziemię. Starożytne Egipcjanki obnażały się na polu, aby rzucić na nie podwójny urok. Miały nie tylko przepędzić złe duchy, ale i wspomóc obfitość zbiorów. Na Markizach końcowe uroczystości dożynkowe, które miały być dziękczynieniem za obfite zbiory i prośbą o podobne w nadchodzącym roku, przybierały formę tańca łechtaczki, ko'ika to'e haka - kobiety unosiły spódnice i ukazywały swoje genitalia ozdobione tatuażami.

W wielu społecznościach Afryki, Nowej Gwinei ale też w krajach dawnej Europy ukazywanie genitaliów przez kobiety stanowiło akt upokorzenia dla sprawców przemocy lub hańbiących czy obraźliwych czynów. Członkowie ludu Kom z zachodniego Kamerunu do dzisiaj śledzą swoje pochodzenie matrylinearne, co oznacza, że pozycja danej osoby w społeczności zależy od łona, które wydało ją na świat. Kobiety ludu Kom praktykują tradycyjny zwyczaj anlu, który stanowi środek dyscyplinarny. Są świadomymi strażniczkami zarówno własnej godności, jak też podstawowych zasad funkcjonowania wspólnoty. Jeśli którakolwiek z kobiet staje się świadkiem zniewagi innej kobiety, szczególnie starszej lub ciężarnej, kazirodztwa, czy przejawów agresji wobec słabszych, wydaje z siebie umowny piskliwy sygnał, zwołujący inne kobiety do przybycia i zbiorowego zawstydzenia winowajcy. W czasie wielogodzinnego rytuału anlu kobiety śpiewają improwizowane piosenki na temat haniebnego czynu przestępcy, obnażając wobec niego swoje narządy płciowe, a ostatecznie - jeśli jest on gotowy do skruchy - oczyszczają go z winy poddając rytualnemu obmyciu. W innym przypadku zostaje on wykluczony za społeczności, do czasu, aż zdecyduje się powrócić z przeprosinami. Pod koniec XVII wieku podróżnicy europejscy opisali, jak kobiety Khoisan z południowej Afryki obnażyły przed nimi genitalia. Mężczyźni ci nie wiedzieli, że był to akt odstraszenia i zawstydzenia intruzów.

Wiara w potęgę aktu obnażania sromu widoczna jest w sztuce licznych kultur. Uwieczniano go w rzeźbach, posążkach, amuletach, figurkach, na pieczęciach i biżuterii. Jedne z najstarszych przedstawień odnajdujemy na cylindrycznych pieczęciach z Syrii datowanych na 1400 rok p.n.e. Przedstawione na nich kobiety ukazują srom, rozchylając nogi bądź zadzierając szaty do góry -gesty te uznawano za święte. Najbardziej zaskakującą cechą tych archaicznych wizerunków jest emanacja dumy i radości związanych z posiadaniem żeńskich narządów płciowych. Wizerunki w najmniejszej nawet mierze nie przywodzą na myśl wstydu; stanowią raczej nieposkromiony pokaz dumy.
Japońska szintoistyczno-buddyjska bogini Kannon bywa przedstawiana z zadartą szatą i obnażonym sromem, na przykład w świątyni Kanshoji w Tatebayashi. Pochodzi z XVIII w. i do dzisiaj stanowi obiekt kultu - chcąc zyskać błogosławieństwo, wierni dotykają jej świętej joni i namaszczają ją czerwoną ochrą.
Najbardziej znane są figurki Sheela-na-Gig, które nieskromnie odsłaniają starannie wycyzelowane genitalia, spoglądając na przechodniów z setek średniowiecznych chrześcijańskich kościołów i zamków. Rzeźby te można spotkać w Anglii, Irlandii, Walii, zachodniej Francji, północnej Hiszpanii i Szkocji. Większość tych przedstawień ukryto, zniszczono bądź sromowe szczeliny zalepiono cementem w XVII wieku. Jedna z najsłynniejszych angielskich dziewcząt Sheeela-na-Gig znajduje się na murach kościoła Marii Panny i Świętego Dawida w wiosce Kilpeck w Herefordshire. Udało się jej dotrwać do XXI wieku. Aż do zeszłego wieku Sheele uważano za symbole płodności - aby zwiększyć swą płodność kobieta miała dotknąć figurkę bądź ją potrzeć. Niektóre z kamiennych rzeźb mają całkiem wytarte sromy. Jednak według tradycji wystarczyło podobno tylko popatrzeć na Sheele. Każda młoda panna zmierzająca do ołtarza spoglądała na postać Sheeli, aby zapewnić sobie płodność. Jednak poza wzmożeniem płodności figurki mogły pełnić funkcję ochronną - przepędzały diabła czy złe duchy. O ochronnej funkcji świadczy ich umiejscowienie - zwykle przy wejściu nad drzwiami. Motyw kobiety obnażającej srom umieszczonej w takim miejscu znajdujemy nie tylko na budowlach europejskich. Można go spotkać również w Ekwadorze czy Indonezji. Magiczną funkcję ochronną pełniły również liczne amulety przedstawiające srom.

Historia pełna jest rozlicznych przykładów kultu waginy. Jednak znaczenie kobiecych narządów płciowych zdewaluowało się i w głównej mierze za sprawą pruderyjnej moralności chrześcijańskiej zawiodło waginę od sacrum do profanum. Nadanie słowu "srom" znaczenia "wstydu" oraz powstanie zwrotów takich jak "sromotny wstyd", czy "sromotna klęska" które początkowo miało na celu opis sytuacji męskiego tchórzostwa i hańby na tyle niegodziwych, że zasługujących na zawstydzenie ich przez kobiety aktem obnażenia sromu obecnie zostały obrócone przeciwko kobietom. Przed nastaniem religii chrześcijańskiej odsłonięcie waginy było aktem przypomnienia o świętości życia i nieuchronności śmierci, było przywołaniem pamięci o miejscu, przez które wszyscy przyszli na świat. Miejsce to otaczano poważaniem, bo to właśnie w tym miejscu między kobiecymi nogami została zapisana zarówno godność istnienia każdego z nas jak też przekaz nauczający, ze godne istnienie oznacza szacunek wobec życia i odwagę w obliczu śmierci.

Tekst został zaczerpnięty w głównej mierze z książki Catherine Blackledge "Wagina. Kobieca seksualność w historii kultury", którą gorąco polecam (zamieściłam tutaj jedynie mały fragment tej fantastycznej lektury:-)

link do doktoratu pt. "Waginatyzm"